Aktualności, Styl życia, Zdrowie

Czy dieta CUD istnieje?

Fot. Futureblog.pl

Takie pytanie zadaje sobie niejeden z nas. W swoim krótkim życiu czytałem już niejednokrotnie o różnorakich dietach: od Atkinsa przez Kwaśniewskiego, a na wysokobiałkowej Dukana kończąc. W zależności od oporu „materii ludzkiej”, działania takie kończyły się mniejszym lub większym powodzeniem. Podstawowym problemem jest krótkotrwałość różnego rodzaju diet. Po ich zakończeniu lub co gorsza odchudzaniu, które nazywam „głodówką” najczęściej pojawia się tak zwany „efekt JOJO”, niweczący nasze osiągnięcia albo na domiar złego mamy jeszcze gorszy problem – większą oponkę.

Fot. Futureblog.pl

Fot. Futureblog.pl

Ludzki organizm przez wieki przystosowywał się do panujących w środowisku warunków. Przez ten długi okres wykształciły się geny odpowiadające za gromadzenie tkanki tłuszczowej. Było to spowodowane okresowym niedoborem pożywania. W tym czasie zgromadzony nadmiar pożywienia w postaci tkanki tłuszczowej był wykorzystywany przez nasze organizmy do przetrwania.

W drugiej połowie XX wieku problem niedoboru pożywienia na świecie zaczął zanikać. Wokół nas, na wyciągniecie ręki pojawiła się żywność, którą z ochotą spożywamy, nie żako w nadmiarze. Jakiś czas potem nastąpił przyrost osób otyłych. Takie zjawisko na szerszą skale zaczęło pojawiać się w Polsce od połowy lat 90 po upadku sytemu komunistycznego, którego cechą była reglamentacja towarów oraz żywności.

Z otyłością wiązać należy szereg chorób, m. in: nadciśnienie tętnicze, różnorakie dolegliwości jelita cienkiego oraz grubego (np. gazy), trzustki i wątroby, zwyrodnieniową chorobę stawów czy cukrzycę, która została ogłoszona chorobą cywilizacyjną. Należy tu nadmienić, że osoby z tą ostatnią przypadłością mają ograniczony dostęp do niektórych zawodów, np. nie mogą prowadzić pojazdów mechanicznych (tramwajów lub autobusów).

Dlaczego więc tyjemy?

Problem, według naukowców i mnie, tkwi nie tylko w nadmiarze spożywanych posiłków oraz jakości jedzenia, ale przede wszystkim w dostosowaniu potraw do wydatkowania dziennej dawki kalorii. Mówiąc prościej ilość wchłoniętej energii z pożywienia, jest zbyt duża w stosunku do jej wydatkowania i odkłada się w tak nielubianych przez nas miejscach, jak brzuch czy pośladki.

Świat w XXI wieku w znaczymy stopniu się zmienił. Dziś już do ciężkich prac używamy różnego rodzaju maszyn, od wydobycia kartofli czy przenoszenia ciężkich towarów. Znaczna część osób pracuje teraz przy biurkach, gdzie jedyne wydatkowanie energii następuje przez działanie mózgu. Zmieniło się nie tylko zapotrzebowanie na ilość, ale i rodzaj potrzebnych nam substancji odżywczych. Już nie potrzebujemy wielu tłuszczów. Aktualnie konieczne nam są różne mikro i makroelementy oraz witaminy wspomagające nasz mózg.

Ziemniaczki ze śmietanką okraszone skraweczkami, schabowy w podwójnej panierce, smażony jak nakazuje Magda Geissler na smalcu i do tego surówka ze śmietaną. Brzmi świetnie, prawda? Po kilku miesiącach takiego odżywania, przeciętny pracujący w biurze Polak nie będzie miał nawet ochoty na sex. Tak wiem! Łatwo się pisze, też nie jestem święty i lubię dobrze zjeść szczególnie w święta. Lecz na co dzień staram się zachowywać kilka zasad:

1. Godzinę po przebudzeniu zjadam lekkie śniadanie, np. 2 jajka ugotowane na miękko, do tego bułeczka lub chlebek pełnoziarnisty.
2. Jak najmniej smażonych i tłustych dodatków, np. majonezu tak ukochanego przez nas.
3. Nie okraszam ziemniaków, a nawet staram się ich unikać, stawiając na różnorodność i wprowadzając w zamian kasze, ryż czy kuskus (nie wymaga gotowania :P)
4. Lekkie surówki czyli bez śmietany i innych ciężki dodatków np. dipów. By nie były one „suche” dodaje oleje z pierwszego tłocznia. Ostatnio używam lnianego tłoczonego na zimno. Dodaje także różnego rodzaju mieszanki ziołowe.
5. Bez mięsa normalny człowiek nie może się obejść. Kupuję więc kurczaka w całości lub tylko pierś, schab czy szynkę. Mięso przygotowuję na kilka sposobów, np. smażę na patelni bez tłuszczu, a zamiast tradycyjnej panierki tworze otoczkę z przypraw oraz ziół. Dobrym sposobem na łatwe i szybkie przygotowanie mięsiwa jest upieczenie go w rękawie lub worku do pieczenia. Można ułatwić sobie dodatkowo przygotowanie obiadu wkładając umyte i nakłute (inaczej mają tendencje do wybuchania) ziemniaki razem z mięsem do piekarnika, które po upieczeniu smakują nieziemsko.
6. Czas na podwieczorek: jogurt naturalny z owocami, lub prościej po prostu jabłko 😀
7. Kolacja najlepiej od 4 do 6 godzin przed snem. Rzadko kiedy wytrzymuje tyle, ale 2-3 przed zjadam kanapeczki z warzywkami. Bezpośrednio przed zaśnięciem wypijam szklankę  wody.
8. I ostatnia najważniejsza zasada, nie podjadam między posiłkami.

Nie należy także zapominać o odrobinie ruchu na co dzień, spacerze, wyskoczeniu po zakupy zamiast jechać samochodem (jak się nie ma daleko :P) oraz wykonywaniu codziennych czynności domowych. Sprzątanie odkurzaczem rozwija triceps 😛

Pozdrawiam Was, Misiak!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *