Aktualności, Ekologia, Ochrona środowiska

Czy Znajdek (szczenię wilka) znajdzie miejsce na stałe?

W „Przytulisku” – ośrodku rehabilitacji dla ptaków i ssaków prowadzonym przez leśników z Nadleśnictwa Krynki (RDLP Białystok), przebywa od niedawna mały wilk. Opiekunowie szukają dla niego nowego domu, ale nie jest to zadanie łatwe.

Znajdek - szczeniak wilka / Fot. Lasy Państwowe

Znajdek – szczeniak wilka / Fot. Lasy Państwowe

Wilczek do Poczopka, gdzie mieści się siedziba Nadleśnictwa Krynki, trafił dwa tygodnie temu z okolic Topolan. Tam błąkał się przez kilka dni, ktoś powiadomił o tym leśników z Krynek. W międzyczasie pracownik Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku potwierdził, że błąkający się szczeniak to rzeczywiście wilk. Mały, wychudzony i zakleszczony trafił do „Przytuliska” – Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Ptaków i Ssaków prowadzonego przez kryneckich leśników.

znajdek - szczenie wilka szuka domu

Znajdek – szczeniak wilka / Fot. Lasy Państwowe

Malca zbadał weterynarz. Początkowo wydawało się, że poza ogólnym osłabieniem z głodu i pragnienia, które w Poczopku na pewno udałoby się opanować, nic wilczkowi nie dolega. Wilk został odrobaczony, odkleszczony, napojony i nakarmiony; tylko podczas podawania tabletki odrobaczającej dostał drgawek, które jednak szybko przeszły. Zagadką pozostało dlaczego błąkał się samotnie, bez opieki matki lub innego członka stada – przecież wilki to zwierzęta o bardzo złożonym zachowaniu społecznym. Szczeniak, pod opieką leśników i współpracującego z nimi weterynarza Dariusza Poznańskiego szybko zaczął nabierać sił. Jak mówi krynecki opiekun „Przytuliska” Robert Konował: – Po dwóch tygodniach jest już za co Znajdka złapać. Bo mały wilczek został tymczasowo nazwany Znajdkiem – nie trzeba chyba wyjaśniać, dlaczego.

Mały bohater, jak dwa lata temu mały ryś, w błyskawicznym tempie zyskał sławę i stał się ulubieńcem mediów: prasy, radia, telewizji, Internetu i licznie odwiedzających Silvarium gości. Wszystkim chętnie pozował do zdjęć, zachowaniem coraz bardziej przypominając małego psa. Kiedy w wypowiedzi dla którejś ze stacji telewizyjnych padły słowa o poszukiwaniu domu dla wilczka w nadleśnictwie natychmiast rozdzwoniły się telefony. Dzwoniły ogrody zoologiczne, firmy, osoby prywatne – od właścicieli lasów po treserów psów – i każdy chciał przyjąć Znajdka do siebie. Wielu entuzjastom trzeba było cierpliwie tłumaczyć, że opieka nad dzikim jednak zwierzęciem, w dodatku chronionym, to wcale nie proste, za to odpowiedzialne zadanie.

Tymczasem okazało się, że odrzucenie wilczka przez stado było prawdopodobnie uzasadnione – drgawki powtórzyły się i lekarz weterynarii zdiagnozował: – podejrzewamy padaczkę. – Ten nasz wilczek jest najprawdopodobniej chory, trzeba będzie go leczyć – to były pierwsze słowa, jakie usłyszałam z ust nadleśniczego Waldemara Sieradzkiego. A padaczkę u zwierząt można leczyć podobnie jak u ludzi. Dlatego teraz opiekunowie Znajdka są zaniepokojeni, czy uda się znaleźć dla niego miejsce na stałe, gwarantujące mu odpowiednie warunki pobytu. Inne wilki mogą znów odrzucić chorego a leczenie ewentualnej padaczki to proces długotrwały, pracochłonny i kosztowny… O wszystkim będziemy informować na bieżąco.

Autor: Maria Nowicka-Szpakowicz, RDLP w Białymstoku

Źródło: Lasy Państwowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *