Aktualności, Ekologia, Ochrona środowiska

Kradzieże drewna coraz częściej kończą się przed sądem

Fot. Lasy Państwowe

Z roku na rok coraz skuteczniej działa system monitoringu w polskich lasach. Liczba kradzieży spada, a tam, gdzie utrzymuje się na niezmienionym poziomie, wzrasta wykrywalność sprawców. Tak było w przypadku dwóch złodziei drewna w Nadleśnictwie Giżycko, których sprawa właśnie trafiła do sądu.

Gdy za oknem coraz chłodniej, wielu gospodarzom przypomina się, że w zimowych zapasach brakuje im jeszcze opału. Co wtedy robić? Najprościej udać się do najbliższego leśniczego i kupić sprzedawane po przystępnej cenie drewno opałowe. Nie wszyscy leśni klienci tak postępują – część woli wziąć sprawy swoje ręce i samemu zaopatrzyć się w drewno. Na nic zdają się wywieszone przy lesie tablice ostrzegawcze „teren monitorowany”. – No i co z tego, że tablice wiszą? Złapali już kogoś? Mnie na pewno nie złapią! – myśli zapewne niejeden amator darmowego opału.

– Ze stosowaniem od kilku lat kamer do monitoringu lasu jest jak z treningiem w sporcie – opowiada komendant posterunku straży leśnej w Nadleśnictwie Giżycko Andrzej Polak – Im dłużej trenujemy, tym lepsze efekty. Mimo, iż rokrocznie kradzieży nie ubywa, to coraz więcej z nich kończy się w sądzie.

– Proceder kradzieży drewna trwa cały rok – opowiada komendant. – Np. w sezonie letnim zatrzymujemy żeglarzy, którzy pływają po mazurskich jeziorach z piłami motorowymi. Dla młodzieży może to przygoda, spędzić noc na wyspie przy ognisku. niestety zapominają, że nasze wyspy są rezerwatami przyrody (np. wyspy na jeziorze Kisajno). A człowiek w rezerwacie przyrody jest tylko gościem.

Fot. Lasy Państwowe

Fot. Lasy Państwowe

Wiosną i jesienią złodzieje drewna wyszukują miejsca, w których leśnicy nie prowadzą gospodarki leśnej. Ofiarami najczęściej padają obszary nieobjęte gospodarowaniem (ONG) lub lasy o szczególnych walorach przyrodniczych (HCVF), które przez leśników i miłośników przyrody są traktowane jak świętość.

Zima też jest dobra dla złodziei – mogą sprawnie przewozić skradzione drewno z lasów wodochronnych nad brzegami jezior, nie drogami, lecz po lodzie. Jeśli w okolicy nie ma jeziora, to można dowozić drewno koleją, za pomocą własnej konstrukcji drezyny!

Autor: Sławomir Kowalczyk, zdjęcia: Straż Leśna Nadleśnictwa Giżycko

Źródło: Lasy Państwowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *