Aktualności, Energetyka, Energia odnawialna, Surowce Energetyczne

Zamiast importu ropy, gazu i węgla z Rosji. Jaki jest alternatywny scenariusz dla Polski i Europy?

Aktualna propozycja KE obejmuje wprowadzenie 40 procentowego celu redukcji emisji CO2.

W przededniu szczytu Rady Europejskiej, na którym szefowie państw członkowskich Unii będą dyskutować nad bezpieczeństwem energetycznym regionu, Greenpeace zaprezentował analizy obnażające nieadekwatność rozwiązań proponowanych przez Komisję Europejską do zagrożeń związanych z uzależnieniem od importu surowców energetycznych.

Fot. Gazprom

Greenpeace ma pomysł, jak ograniczyć nasze uzależnienie od rosyjskiego gazu, fot. Gazprom

Opublikowany raport „W stronę zrównoważonych i niezależnych dostaw energii w Europie” porównuje cele proponowane przez Komisję do scenariusza alternatywnego, ukierunkowanego na zdecydowaną poprawę efektywności energetycznej i zwiększenie udziału energii odnawialnej. Analizy wykazały, że realizacja scenariusza alternatywnego ma aż o 45% większy potencjał zmniejszenia zapotrzebowania na import surowców.

Podczas dwudniowego szczytu (26-27 czerwca), dyskutowany będzie plan europejskiej strategii bezpieczeństwa energetycznego oraz propozycje celów polityki klimatyczno-energetycznej do roku 2030. Aktualna propozycja KE obejmuje wprowadzenie 40 procentowego celu redukcji emisji CO2 i zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii (OZE) w miksie energetycznym całej Unii do 27%. Tak ukierunkowana polityka ma do roku 2030 zmniejszyć import energii o 11%. Jednak, gdy spojrzymy na obecny koszt importu – 421 mld euro – i porównamy go do kosztów importu w roku 2030 – 452 mld euro – okazuje się, że propozycja Komisji praktycznie nic nie zmienia. Państwa członkowskie będą nadal zmuszone do importu 54% surowców energetycznych spoza granic Unii (w stosunku do wykorzystania własnych źródeł). Aktualnie bilans ten kształtuje się na poziomie 53% surowców importowanych i 47% ze źródeł własnych.

Aktualna propozycja KE obejmuje wprowadzenie 40 procentowego celu redukcji emisji CO2.

Aktualna propozycja KE obejmuje wprowadzenie 40 procentowego celu redukcji emisji CO2.

Komisja Europejska przedstawiła projekt poprawy bezpieczeństwa energetycznego UE, który nie tylko nie rozwiązuje problemu zależności energetycznej od dostawców surowców spoza Unii, ale na dodatek umacnia ten stan. W międzyczasie, rządy niektórych państw członkowskich wyszły z własnymi, szczegółowymi kontrpropozycjami w zakresie polityki energetycznej mającej na celu poprawę bezpieczeństwa dostaw. Wśród nich znalazły się rządy Polski, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Portugalii oraz krajów bałtyckich. Niestety większość tych propozycji pomija potencjał wynikający z rozwoju OZE i poprawy efektywności energetycznej.

Scenariusz proponowany przez Greenpeace zakłada zwiększenie udziału OZE w produkcji energii do poziomu 45 procent, ograniczenie zużycia energii o 40 procent (w stosunku do roku 2005) i redukcję emisji CO2 o 55 procent (w stosunku do roku 1990). Dzięki temu import paliw kopalnych w skali UE zmniejszyłby się właśnie o 45 procent. W podziale na poszczególne paliwa, import gazu mógłby zostać ograniczony o 35 procent, a import ropy naftowej o 45 procent. Zaprezentowany przez Greenpeace plan przewiduje realne uniezależnienie się Europy od zewnętrznych dostawców surowców energetycznych, poprzez znacznie bardziej ambitne cele zwiększenia udziału lokalnych, odnawialnych źródeł energii, redukcji emisji CO2 oraz podniesienia efektywności energetycznej.

Nie jest prawdą, że „nasz węgiel” daje Polsce bezpieczeństwo energetyczne. Z uwagi na wyczerpywanie się łatwo dostępnych złóż i nierentowność sektora górniczego, uzależnienie od importowanego węgla będzie rosło z każdym rokiem. Węgiel sprowadzamy m.in. z Rosji i Ukrainy, co w perspektywie ostatniego kryzysu gazowego, i biorąc pod uwagę fakt, że z Rosji pochodzi również 95 procent importowanej do Polski ropy i 80 procent gazu, zaczyna mieć kolosalne znaczenie – powiedział Maciej Muskat, dyrektor Greenpeace Polska.

Porównanie polityki polskiego rządu ze scenariuszem „[R]ewolucji energetycznej dla Polski” pokazuje, że również w naszym kraju rozwój źródeł odnawialnych i podnoszenie efektywności może najszybciej i w trwały sposób pomóc w uniezależnieniu się od importu paliw kopalnych. Dzięki stopniowemu przejściu na OZE i obniżaniu zapotrzebowania na energię, import paliw kopalnych w roku 2030 mógłby się zmniejszyć aż o 36 procent w stosunku do rządowej strategii energetycznej. W ramach tego, udział gazu ziemnego spadłby o 14 procent, węgla kamiennego – 28 procent, brunatnego – 36 procent, a ropy o 47 procent.

Niestety, obecnie wydaje się, że polityka energetyczna jest prowadzona w interesie kilku największych koncernów, a nie ma na celu służyć całej gospodarce i społeczeństwu. Propozycja Unii Energetycznej to de facto utrzymanie uzależnienia od importu paliw kopalnych. Jeśli premierowi Tuskowi autentycznie zależy na bezpieczeństwie państwa, powinien walczyć w nadchodzących tygodniach po stronie tych państw członkowskich, które działają na rzecz poprawy efektywności energetycznej unijnej gospodarki. W połączeniu z OZE przyniesie to korzyści w postaci zmniejszenia zależności od importu, poprawy bezpieczeństwa dostaw, tysięcy miejsc pracy czy ograniczenia kosztów energii dla odbiorców indywidualnych. Taki kierunek oznaczałby też słuchanie opinii społeczeństwa, które w zdecydowanej większości popiera rozwój OZE. – powiedziała Anna Ogniewska, koordynatorka kampanii „Klimat i Energia” w Greenpeace Polska.

Źródło: EkoNews

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *