Aktualności, Wydarzenia

Tajemnice z głębin Bałtyku

Fot. Wp.pl

Woda to żywioł równie piękny i pociągający, co nieokiełznany i niebezpieczny. Każdego roku pochłania łódki, okręty, promy, a wraz z nimi ludzkie istnienia i ich historie. Większość z nich na zawsze spoczywa na dnie mórz i oceanów, rozpalając wyobraźnię wielu osób, chcących odkryć ich tajemnice.

Amatorzy nurkowania i mrocznych historii nie muszą ich szukać daleko. Wyprawa nad polskie morze powinna zadowolić każdego – od poszukiwaczy skarbów, przez zwolenników niewyjaśnionych historii, po pasjonatów Marynarki Wojennej.

Wraki – legendy
To w bałtyckich wodach znajdziemy dwa legendarne statki, będące ciągłym obiektem zainteresowania nurków z całego świata. Pierwszy z nich – MF Jan Heweliusz zatonął w styczniu 1993 roku, w katastrofie w okolicy przylądku Arkona, u wybrzeży Rugii. Była to największa polska tragedia morska w czasach pokoju. Do katastrofy doszło w środku nocy – pasażerowie promu zostali zaskoczeni we śnie. Jak relacjonował jeden z marynarzy z innej jednostki „tej nocy niebo chciało się połączyć z morzem”. Zginęło wówczas 55 osób, do dziś nie odnaleziono 10 ciał. Obecnie organizuje się specjalne wyprawy połączone z nurkowaniem do wraku promu.

Marzeniem wielu nurków jest też MS Wilhelm Gustloff – niemiecki statek pasażerski, który podczas II wojny światowej został przekształcony na okręt szpitalny. Swój ostatni rejs odbył 30 stycznia 1945 roku, z co najmniej 10 tysiącami osób na pokładzie. Zatopiła go trzema torpedami radziecka łódź podwodna S-13.Część ofiar została w tajemnicy pochowana w Ustce. Jego wrak obecnie znajduje się na głębokości około 46 metrów.

Groźny
ORP Groźny służył Marynarce Wojennej jako ścigacz w latach 1957-70/72. Prawdopodobnie jego zatopienie, po uprzednim zdemontowaniu większości elementów uzbrojenia, było celowe ? Groźny miał służyć jako obiekt szkoleniowy dla płetwonurków wojskowych. Jego wrak znajduje się niedaleko portu w Juracie, na głębokości 18 metrów. Jest przechylony na prawą burtę i wolny od sieci rybackich, dlatego też stosunkowo łatwy w eksploracji.

Trałowiec
Okręt wojenny o długości 41 metrów, leży niedaleko Helu, na głębokości 42 metrów. Zatonął po kolizji w marcu 1945 roku, tuż przed 29. rocznicą swojego wodowania. Stoi na dnie na prawie równej stępce z lekkim przechyłem na lewą burtę. Wzdłuż tej burty usypany jest wał z piasku, co może powodować kłopoty z odszukaniem wraku. Pokład i pomieszczenia są mocno zasypane piaskiem. W wielu miejscach spotyka się zbite resztki sieci rybackich. Można tu podziwiać m.in. działo 10,5 cm, czy pozostałości po działku przeciwlotniczym. Tuż pod lufą działa głównego leży resztka trału dziobowego, którego część zasadnicza jest doskonale zachowana i zamontowana na dziobie okrętu. Na śródokręciu znajduje się doskonale zachowana nadbudówka, na której dachu panuje nieopisany chaos w postaci lin, bębnów, skrzyneczek i innych elementów wyposażenia.

Kanonierka
Kanonierka – ścigacz okrętów podwodnych to jednostka o długości 24 metrów, o poszyciu drewnianym, osadzona na stalowym szkielecie kutra rybackiego. Do dnia zatopienia, w kwietniu 1945 służyła  w Marineoberkomando Ost. Została trafiona bombą podczas ataku lotniczego, a ponieważ  płonęła, wyprowadzono ją poza port. Pożaru drewnianej konstrukcji nie można było już ugasić. Została zatopiona przez pomocniczy okręt trałowy R 71. Wrak Kanonierki jest dobrze zachowany. Stoi na stępce, z lekkim przechyłem na prawą burtę.

Delfin
Trałowiec ORP Delfin służył jako okręt wojenny przeznaczony do oczyszczania akwenów morskich z min, za pomocą holowanych trałów. Wrak ma długość ok. 42 metrów i szerokość maksymalną 8 metrów. Spoczywający na głębokości blisko 20 metrów, Delfin ma usunięte elementy wyposażenia. Pozbawiono go maszyn, komina, uzbrojenia, masztów i znacznej części nadbudówek. Kadłub jest wyraźnie pochylony na lewą burtę.

Kuter
W okolicach Jastarnii znajdziemy kuter rybacki, leżący na głębokości poniżej 35 metrów. Ma metalowy kadłub i jest pozbawiony wszystkich elementów użytkowych. Nieznane są okoliczności jego zatonięcia. Nurkowie mogą swobodnie wpłynąć do jego ładowni.

ORP Wicher
Pierwszy polski kontrtorpedowiec – jednostka bliźniacza ORP „Burza”. Od pierwszych godzin wojny był celem nalotów samolotów Luftwaffe. 3 września został trafiony trzema bombami w porcie na Helu. Niemcy początkowo mieli zamiar wyremontować wrak i wcielić do Kriegsmarine jako „Seerose”, ale ostatecznie zapadła inna decyzja i osadzono go na równej stępce w Zatoce Gdańskiej, niedaleko portu na Helu. Tam dotrwał do końca lat 50. służąc – w latach PRL-u jako cel bombardowań lotniczych. Część wraku została rozebrana i wydobyta w 1963.

Źródło: Wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *