Aktualności, Ekologia, Ochrona środowiska, Wydarzenia

Grzyby w Polsce i w Europie

Fot. Fredrikstad.pl

Trudno wyobrazić sobie letni czy jesienny weekend na wsi bez wyprawy na grzyby. Dla jednych jest to zajęcie relaksujące, innych męczy, ale wszyscy są zgodni, że zbieranie grzybów to element polskiej tradycji. Warto przyjrzeć się, jak wygląda grzybobranie w innych krajach europejskich. Czy inne narody pasjonują się zbieraniem grzybów w takim samym stopniu co my?

Zacznijmy więc od naszego kraju. W Polsce nie borykamy się z problemem własności lasów, o ile korzystamy z dobrodziejstw Lasów Państwowych, należących do Skarbu Państwa, gdzie zbieranie grzybów jest całkowicie dozwolone w dowolnych ilościach. W Polsce ok. 80% lasów należy do państwa, co stanowi aż 7,6 mln hektarów. Natomiast właściciel lasu prywatnego może nie zezwolić na zbieranie grzybów z terenu, który jest jego własnością.

Podobnie dzieje się u naszych najbliższych sąsiadów: Czechów, Słowaków i Rosjan. Tam nieco różni się wykaz grzybów chronionych, jednak tradycja zbierania grzybów jest bardzo podobna. Tak więc w Europie pod tym względem narody zachodnio- i wschodnio-słowiańskie należą do  najbardziej liberalnych. Dzieje się tak dlatego, że grzybobranie należy do tradycji narodów słowiańskich, którą kultywują od wieków. Dzięki temu mamy również bardzo dużą wiedzę o grzybach, która przekazywana jest u nas od pokoleń, co ułatwia eksplorację lasu.

Niemcy boją się grzybów?

Sytuacja zmienia się radykalnie po przekroczeniu zachodnich granic kraju, warto więc jest zapoznać się z „leśnymi zwyczajami” panującymi w krajach leżących na zachód od Odry. Jeżeli chodzi o naszych zachodnich sąsiadów, to Niemcy są bardzo ostrożni i najczęściej kupują grzyby po prostu w supermarkecie. Rzadko wybierają się do lasu. Prawo określa, że z grzybobrania mogą przynieść do domu tylko 1 kg owocników na osobę. W sąsiedniej Austrii każdy land samodzielnie wyznacza granice prawne dotyczące zbierania grzybów. Najczęściej dopuszczalne jest grzybobranie w godzinach od 7 do 19 w miesiącach od czerwca do października. Możliwe jest zebranie maksymalnie 2 kg grzybów na osobę. Ponadto zabronione są zbiorowe grzybobrania.

Grzyby królowej i borowiki po francusku

W Holandii przez to, że od wieków królowa jest właścicielką lasów i co za tym idzie, wszystkich leśnych dóbr, mieszkańcy tego kraju nie mogą zbierać grzybów na własny użytek. Nie mają więc w zwyczaju przechadzek po lesie z koszykiem w ręku, a samo zbieranie grzybów to z ich punktu widzenia niszczenie lasu. Co prawda nie ma oficjalnego zakazu zbierania, ale widok grzybiarzy w holenderskich lasach jest niezwykle rzadki. W Belgii grzybobranie jest zabronione pod karą mandatu. Podobnie jest jeśli chodzi o leśne rośliny i zwierzęta, a więc wszystko co znajduje się w lesie jest chronione. Ścisła regulacja i kontrola w tym zakresie sprawia, że Belgowie nawet nie próbują zbierać grzybów.

Mniej restrykcyjne przepisy od belgijskich i holenderskich panują we Francji, gdzie grzybobranie ogranicza jedynie prawo własności. Francuz, który chce wybrać się na grzyby musi najpierw sprawdzić, do kogo należy las. Zabronione jest wchodzenie na zalesiony teren prywatny, jednak w zwyczaju utarło się, że można to robić pod warunkiem uzyskania zgody od właściciela. W lasach publicznych pozwolenie wydają leśnicy, najczęściej należy uiścić odpowiednią opłatę, np. w Gironde w południowo – zachodniej części kraju roczne pozwolenie na zbieranie grzybów kosztuje 120 euro, w innych regionach ceny są nieco niższe. Zebranych grzybów nie wolno sprzedawać, a więc zbiera się je wyłącznie na własny użytek.

Raj dla grzybiarzy

Nieco inaczej wygląda sytuacja na północy Europy. Anglicy mogą zbierać grzyby, ale tylko 1,5 kg na jedną osobę. Za złapanie grzybiarza z większą ilością grozi mandat. Poza tym ewidencja grzybów chronionych różni się nieco od polskiej. U nas np. ozorki dębowe są chronione, a Anglicy mogą je zbierać. Z kolei mieszkańcy Skandynawii nie mają w zwyczaju zbierania grzybów, nie smakują im. Zwłaszcza w Norwegii jest ich mnóstwo, lecz nikt ich nie zbiera. Nie ma zakazu zbierania grzybów, dlatego tereny skandynawskie to prawdziwa gratka dla polskich grzybiarzy, jednak należy pamiętać, że Norwegowie bardzo dużą wagę przywiązują do porządku w lesie.

„Co kraj, to obyczaj” mówi dobrze znane wszystkim przysłowie. Moglibyśmy dokończyć je słowami „Co kraj, to obyczaj zbierania grzybów”. Tradycja ukształtowała również ten aspekt naszej kultury, dzięki czemu chętnie wybieramy się na weekendowe wyprawy do lasu. Pamiętajmy, że grzyby to także ważny element naszej gospodarki. Eksport polskich grzybów zagranicę to 20 tysięcy ton rocznie. Nasze grzyby docierają do zachodnich sąsiadów, którzy wolą je importować ze względu na przepisy ograniczające zbiór grzybów, ale także z powodu zupełnie odmiennej tradycji korzystania z zasobów lasu. Świeże grzyby kupują od nas Włosi, Francuzi, Niemcy, Szwajcarzy, a Portugalczycy i Hiszpanie mrożone. Tak więc grzybobranie jest naszym narodowym sposobem na spędzanie wolnego czasu, zapewniającym przyjemność i wypoczynek.

Źródło: Sarpsborg.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *