Aktualności, Ekologia, Ochrona środowiska, Rolnictwo, Wydarzenia

Kukurydza w wielkim mieście

Fot. Newsweek

Gdzie rosną najsmaczniejsze owoce i warzywa? W wieżowcach. Za kilka lat taka odpowiedź nas nie zdziwi.

Łany zbóż jak okiem sięgnąć, ciągnące się po horyzont dywany żółtego rzepaku czy malownicze sady wiśniowe wkrótce będą znane jedynie z ludowych podań. Gospodarstwa nie będą zajmować coraz większych powierzchni ziemi, zaczną… piąć się w górę.

W wieżowcach ze szkła i stali będziemy uprawiać zboże, kukurydzę czy jabłka, a także hodować niektóre małe zwierzęta, jak ryby i drób.

Taki pomysł ma Dickinson Despommier, profesor zdrowia publicznego z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. Opisał go w wydanej właśnie w USA książe „The Vertical Farm. Feeding the World in the 21st century” (Pionowa farma. Jak wyżywić świat w XXI wieku).

Jego wizję już próbuje urzeczywistnić John Edel, przedsiębiorca z Chicago. W budynku dawnej fabryki pakowania mięsa tworzy właśnie pierwsze na świecie podniebne gospodarstwo. Nazwał je Plant Chicago.

Na czterech poziomach w nim rosnąć między innymi sałata, jarmuż i rukiew wodna. To plan minimum, bo – jak twierdzi Despommier – w przyszłości w budynkach takich jak ten w Chicago będzie można sadzić drzewa owocowe i zboża, a plony zbierać nawet kilka razy w roku niezależnie od pogody. Pomidory mają owocować dwa razy w roku, pszenica dojrzeje trzy razy, a truskawki nawet dziesięć. Na każdym piętrze wieżowca zostaną bowiem stworzone idealne warunki dla roślin.

W Plant Chicago warzywa będą rosnąć na rusztowaniach zanurzone korzeniami w wodzie. Uprawa bez gleby – zwana hydroponiczną – już doskonale się sprawdza między innymi na pustyni Arizona, gdzie w ten sposób uprawianych jest rocznie około 45 tys. ton pomidorów.

Fot. Newsweek

Pionowe farmy, zdaniem Despommiera, skorzystają z jeszcze jednego rozwiązania technicznego – uprawy aeroponicznej. Rośliny zawieszone na półkach będą zraszane mgiełką bogatą w składniki mineralne. To rozwiązanie już testuje NASA i zamierza je zastosować w przyszłej bazie na Marsie.

Farma nie będzie wytwarzać praktycznie żadnych ścieków ani odpadków. Woda do podlewania w chicagowskiej farmie ma pochodzić z przefiltrowanych miejskich ścieków, zaś ta wydzielana przez rośliny w procesie parowania zostanie odzyskana, skroplona i ponownie użyta dzięki systemowi rur umieszczonych pod sufitem każdego piętra.

W piwnicy już stoi basen, w którym gromadzi się woda. Będą w niej hodowane tilapie i inne ryby, których odchody dostarczą azot dla roślin. Zwierzęta karmione biomasą wydzielą biogaz, który po spaleniu w turbinie uruchomi generator prądu zasilający oświetlenie budynku.

Prof. Despommier przewiduje, że w szklanych wieżowcach energia dla upraw będzie wytwarzana również z niejadalnych resztek owoców, warzyw czy zbóż, na przykład łusek kukurydzy, a także pozyskiwana dzięki panelom słonecznym lub turbinom wiatrowym umieszczonym na dachu.

Uprawy będą całkowicie ekologiczne – nie trzeba będzie ich spryskiwać żadnymi środkami ochrony roślin. Nie zagrożą im także szkodniki, pleśnie czy bakterie, budynek będzie bowiem szczelnie przed nimi chroniony, m. in. dzięki podciśnieniu, które zapobienie napływowi powietrza z zewnątrz. Nawet pracownicy farmy będą musieli zakładać sterylne uniformy, by pasożyty nie przedostały się na rośliny.

Jak twierdzi John Edel, pierwsze warzywa zacznie sprzedawać już w przyszłym roku. Jeśli będą smaczne, w jego ślady pójdą inni rolnicy XXI wieku.

Magdalena Frender-Majewska

Źódło: Newsweek (Nr 48, 28.11.2010 r.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *