Aktualności, Ekologia, Energetyka, Ochrona środowiska, Surowce Energetyczne

Czy będzie miała miejsce kolejna katastrofa ekologiczna?

Wyciek ropy naftowej (Fot. Odkrywcy.pl)

Wyciek ropy naftowej (Fot. Odkrywcy.pl)

Nadal borykamy się z usuwaniem skutków skażenia środowiska, wywołanego wyciekiem ropy na Zatoce Meksykańskiej w 2010 roku, a odpowiedzialna za tą katastrofę korporacja naftowa BP szykuje do przeprowadzenia najbardziej ryzykownego odwiertu w historii – podaje dziennik „The Independent”.

„The Independent” powołuje się na dokumenty, z których wynika, że władze BP opracowały plan awaryjny na wypadek, gdyby podczas planowanego na 2012 rok odwiertu doszło do awarii.

Kurczące się złoża na Morzu Północnym trzeba zastąpić nowymi. Geolodzy BP odkryli bardzo bogate źródło ropy na terenie północnego Atlantyku, w pobliżu szkockiego archipelagu ? Szetlandów. Warunki wydobywcze są tam jednak bardzo trudne, a okolica zamieszkiwana jest przez wiele gatunków zwierząt, które jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, będą zagrożone.

W dokumentach, które mieli do wglądu redaktorzy brytyjskiego dziennika, znajdują się informacje prognozujące najgorszy, możliwy przebieg wypadków. Podane wartości są porażające – do oceanu może wypłynąć 10,5 mln baryłek ropy, średnio 75 tys. baryłek dziennie, przez około 140 dni. To dwukrotnie więcej niż podczas katastrofy platformy wiertniczej Deepwater Horizon na Zatoce Meksykańskiej w 2010 roku!

Czarna śmierć w Zatoce Meksykańskiej

– Projekt ten jest tak ryzykowny, że nawet BP po cichu przygotowuje plany na wypadek największego wycieku ropy w historii. – powiedział John Sauven, dyrektor oddziału Greenpeace w Wielkiej Brytanii.

W okolicach Szetlandów funkcjonują już trzy platformy, odwierty wykonano na głębokość 140-500 metrów, jednak nowy projekt ma mieć 1290 metrów, niemal tyle co Deepwater Horizon (1500 m). Warunki będą tam równie ciężkie jak w Zatoce Meksykańskiej. W przypadku jakichkolwiek komplikacji bardzo trudno będzie opanować ewentualny wyciek. W pobliżu planowanego miejsca odwiertu zamieszkują dość duże populacje fok, delfinów, wielorybów i mew. Region ten również jest również eksploatowany przez rybaków. Jeśli doszłoby do tak poważnego wycieku, z jakim liczą się władze BP, skażenie środowiska wywołałoby niepowetowane straty.

Rzecznik BP odpiera te zarzuty, tłumacząc, że po ubiegłorocznej katastrofie w Zatoce Meksykańskiej korporacja została zmuszona do opracowania i przedstawienia planów awaryjnych, w zależności od skali zagrożenia. Przedstawione wartości krytyczne, to scenariusz najgorszego z możliwych wypadków, co nie oznacza realnego przebiegu zdarzeń.
– Jest to (zagrożenie – przyp.red.) realne, ale prawdopodobieństwo takiego wycieku jest niskie – tłumaczy rzecznik BP. – Jesteśmy przekonani, że usprawnienia jakich dokonaliśmy, znacznie podwyższą poziom zabezpieczeń w stosunku do ryzyka – dodał.

Organizacje proekologiczne, a także mieszkańcy szetlandzkich wysp, nie kryją niezadowolenia.
– Zamiast gonić za ostatnią kroplą ropy, pochodzącą jednego z najbardziej wrażliwych i ważnych środowisk naturalnych naszego kraju, ministrowie powinni opracować obszerny plan, który uwolni nas z opresji powodowanej uzależnieniem od ropy naftowej – dodał Sauven.

amo

Źródło: Odkrywcy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *