Aktualności, Ekologia, Ochrona środowiska, Wydarzenia

Ratowanie beskidzkich lasów przez polskich i słowackich leśników

Rewitalizacja beskidzkich lasów (Fot. Tenpieknyswiat.pl)

Rewitalizacja beskidzkich lasów (Fot. Tenpieknyswiat.pl)

Sadzenie drzew pochłonęło już 6 milionów euro. Dzięki temu lasy na zboczach gór przestaną umierać.

Leśnicy z Polski i Słowacji starają się przepędzić czarne chmury gromadzące się nad beskidzkimi lasami. Dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej przebudowali w ostatnich trzech latach prawie 2 tysiące hektarów zamierających lasów. Wczoraj przyjechali do Ustronia, by podsumować „akcję ratowniczą” na terenach przygranicznych.

– W ramach transgranicznego projektu posadzono miliony sadzonek, głównie buka i jodły. Tylko na terenie naszego nadleśnictwa przebudowaliśmy około 500 hektarów drzewostanów, zniszczonych przez wiatr czy kornika – mówi Witold Szozda, nadleśniczy Nadleśnictwa Wisła, które wraz z nadleśnictwami Jeleśnia i Ujsoły wzięło udział w projekcie.

Rewitalizacja beskidzkich lasów na polsko-słowackim pograniczu pochłonęła ponad 6 milionów euro. 85 procent kosztów pokryła Unia Europejska. Projekt przewidywał odmłodzenie i zmianę gatunkową beskidzkich lasów, by uodpornić je na wpływ szkodliwych czynników. – Przebudowę drzewostanów prowadziliśmy ze Słowakami, bo ich
lasy niczym nie różnią się od naszych, a tamtejsi leśnicy mają identyczne problemy jak my – mówi Kazimierz Szabla, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. Tłumaczy również, że świerki zastępowane są bukami, jodłami i jaworami, czyli tymi gatunkami drzew, które kiedyś tworzyły beskidzkie lasy. – Nasze działania są jeszcze niewidoczne, jednak nasze dzieci będą już oglądać zupełnie inny las – zapewnia leśnik.

Dzisiaj jednak beskidzkie lasy pozostają w złej kondycji. Zmiany klimatyczne, emisje przemysłowe oraz szereg innych czynników sprawiły, że osłabione drzewa poddają się inwazji szkodników. Zdaniem specjalistów, procesu obumierania świerczyn nie da się opanować, choć leśnikom udaje się powstrzymać tempo rozpadu chorych drzewostanów. – Bez tego dzisiaj w Beskidzie Śląskim i Żywieckim lasów zwyczajnie by już nie było. Ze stuprocentową pewnością można powiedzieć, że drzewa byłyby martwe – stwierdza Szabla.

Leśnicy przebudowali już 8 tysięcy hektarów lasów, na podobne zabiegi nadal czeka jednak około 20 tysięcy hektarów.

– Proces rewitalizacji potrwa jeszcze co najmniej kilkanaście lat i będzie kosztował mnóstwo pieniędzy. Dlatego liczy się każde euro, które nas wspiera – mówi Szabla. Zwraca przy tym uwagę, że zaoszczędzone za sprawą Unii Europejskiej pieniądze leśnicy mogli przeznaczać na rozwój własnej infrastruktury, budowę leśnych dróg, rozbudowę istebniańskiego banku genów czy inwestycje w nowoczesne szkółki leśne w Ustroniu i Bielsku-Białej.

Częścią polsko-słowackie-go projektu była też budowa transgranicznego szlaku edukacyjnego dla pieszych i rowerzystów.

– „Beskidzka zielona ścieżka” liczy prawie 33 kilometry i promuje działania leśników. Na turystów czekają tam punkty odpoczynkowe, przy których stoją tablice informujące o miejscowych walorach przyrodniczych i kulturowych – mówi Maria Łabno, naczelnik Wydziału Zagospodarowania Lasu RDLP w Katowicach, która koordynowała realizację projektu.

Witold Kożdoń

Źródło: slask.naszemiasto.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *