Aktualności, Ekologia, Ochrona środowiska, Wydarzenia

Kontrolowanie pożarów w Skandynawii

Kontrolowanie pożarów w Skandynawii (Fot. Ekologia.pl)

Kontrolowanie pożarów w Skandynawii (Fot. Ekologia.pl)

Podpalenie lasu trudno zaliczyć do czynu chlubnego. Kłęby szarego dymu, płomienie liżące pnie drzew czy palące się jak pochodnie korony sosen to koszmar każdego leśnika, przynajmniej polskiego…

Jednak ogień od zawsze był zjawiskiem pojawiającym się w lasach prawie całego świata. Najlepiej udokumentowana jest historia pożarów w strefie borealnej. Wiadomo, że bory Ameryki Północnej, Skandynawii i Syberii paliły się w przeszłości niezależnie od obecności człowieka. Naturalnym inicjatorem pożarów są pioruny. Choć prawdopodobieństwo powstania pożaru od pioruna nie jest wielkie, to jednak przy obecności w dnie lasu wystarczającej ilości paliwa o odpowiedniej wilgotności oraz wiatru, piorun może zainicjować pożar. Na rozległych obszarach pokrytych naturalnymi drzewostanami, pożar taki łatwo rozprzestrzenia się na tysiące hektarów. Jedynymi ograniczeniami są wówczas naturalne bariery, takie jak zbiorniki wodne, rzeki, mokradła oraz obfity deszcz.

W historii pożarów w Skandynawii można wyróżnić trzy zasadnicze okresy. W pierwszym, przed pojawieniem się kolonizatorów z południa, lasy paliły się rzadko. Okresy między pożarami wynosiły od kilkudziesięciu do stu lub więcej lat, za to naturalnie zainicjowany pożar trawił tysiące hektarów lasu. Rdzenne plemiona Saamów (Lapończyków) zasiedlające północne rejony, choć potrafiły posługiwać się ogniem, nigdy nie stosowały go do wypalania lasu. Głównie z uwagi na to, że pożar na długo eliminował z dna lasu porosty (zwłaszcza te z rodzaju Cladonia), które stanowiły niezbędny element diety reniferów – głównego źródła utrzymania tubylców. Dopiero rolnicy migrujący z południa wraz z nowoczesnym jak na owe czasy rolnictwem – gospodarką żarową, zmienili naturalny rytm leśnych pożarów. Ognia zaczęto powszechnie używać do pozyskania ziemi pod uprawy oraz w celu przygotowania pastwisk dla zwierząt domowych. Liczba pożarów gwałtownie się zwiększyła, ale zmalała ich powierzchnia. Rolnicy bowiem dobrze kontrolowali wywoływane przez siebie pożary i zwykle wypalali dokładnie tyle lasu, ile było im potrzebne. Ostatnie 150 lat to okres wzmożonej gospodarki leśnej. Mniej więcej od połowy XIX w. wprowadzano zakaz używania w lesie ognia, w tym wypalania w ramach gospodarki żarowej. Prawne obostrzenia, intensywna gospodarka leśna, rozwój sieci dróg leśnych, a wreszcie efektywne tłumienie pojawiających się pożarów doprowadziły do praktycznie całkowitej eliminacji ognia z lasu.

Kontrolowanie pożarów w Skandynawii (Fot. Ekologia.pl)

Ognioodporna sosna dominuje

Sosna pospolita jest gatunkiem wybitnie przystosowanym do życia w środowisku nawiedzanym przez zaburzenia w postaci pożarów. Wysoko położona korona, gruba kora, szczególnie w odziomkowej części pnia, stosunkowo głęboki system korzeniowy oraz szyszki mogące ochronić nasiona przed ogniem są przystosowaniem umożliwiającym przetrwanie pożarów o niskiej i średniej intensywności. Oczywiście front ognia uśmierca odnowienie i podrost, ale zdecydowana większość grubszych drzew przeżywa. Oczyszczenie dna lasu z posuszu i roślinności zielnej, jak i rozluźnienie zwarcia sprawia, że możliwe jest obfite odnowienie nowych generacji sosen. Ogień zwykle eliminuje z drzewostanu także inne gatunki, takie jak brzozę, świerka i dąb, które nie posiadają mechanizmów obronnych przed ogniem. W efekcie cyklicznie pojawiające się pożary utrzymują jednogatunkowy skład sośnin, a kolejne pokolenia w strukturze wiekowej są ich następstwem. Tłumienie pożarów w ciągu ubiegłych 100-150 lat spowodowało zmianę składu gatunkowego, szczególnie w środkowej i południowej Szwecji. Sosnę zaczął wypierać cienioznośny świerk, zwiększył się udział dębu oraz lekkonasiennej brzozy czy osiki. Na północy zaś po składzie gatunkowym można zwykle stwierdzić, jak efektywne w danym drzewostanie było zapobieganie pożarom. Zupełna eliminacja ognia zaznacza się znacznym udziałem świerka, który z kolei znika z miejsc, gdzie pożary miały miejsce, pozostawiając samą sosnę.

Pożar pod kontrolą

Od kilku lat w Szwecji rozpoczęto wprowadzanie do drzewostanów kontrolowanych pożarów. U podstawy tych działań znalazła się chęć przywrócenia ognia w miejsca, w których od zawsze był on stałym elementem dynamiki lasu. Jako czynnik w pełni naturalny ogień miał do pewnego stopnia regulować strukturę lasu, ale przede wszystkim przyczyniać się do zwiększenia bioróżnorodności. Pierwsze eksperymenty z kontrolowanym wypalaniem okazały się zachęcające i obecnie zabiegi takie stosuje się coraz częściej. Oczywiście piromańskie działania szwedzkich leśników nie odbywają się w typowym lesie gospodarczym. Kontrolowane pożary nie wychodzą poza granice rezerwatów, a faktycznie niewielkie ich części liczące kilka lub kilkanaście hektarów. Wypalanie niedużych powierzchni drzewostanu znajduje się również wśród zaleceń dla gospodarstw certyfikowanych przez np. FSC. Niewątpliwie poza czysto ekologicznymi walorami zwiększającymi bioróżnorodność środowiska leśnego, w sposób kontrolowany likwiduje się leżaninę, która nagromadzona w dużej ilości mogłaby znacząco zwiększyć intensywność pożaru niekontrolowanego. Przeprowadzenie pożaru wymaga dosyć poważnych działań logistycznych. Przede wszystkim zabezpieczenia granic obrębu przeznaczonego do wypalenia. Warunkiem koniecznym jest bliskość zbiornika wodnego, kilka pomp, parę kilometrów węży oraz co najmniej kilkunastoosobowa drużyna, gotowa w każdej chwili zatrzymać front ognia, jeśli zacznie on zagrażać granicznym drzewostanom. Nieodzowna jest również podstawowa wiedza z zakresu pożarnictwa. By efektywnie kontrolować rozprzestrzenianie się pożaru, trzeba po prostu wiedzieć co nieco o zachowaniu ognia w odniesieniu do nachylenia podłoża i kierunku wiatru. Toteż wypalania jako jedną ze swoich działalności prowadzą wyspecjalizowane usługowe firmy leśne. Podczas wypalania w charakterze obserwatorów zazwyczaj występują przedstawiciele miejscowych jednostek straży pożarnej. Profesjonalna rada strażaka może się przydać, gdy sytuacja zacznie wymykać się spod kontroli. Wszak gdy wypala się kilkanaście hektarów lasu w środku większego kompleksu, pewne ryzyko zawsze istnieje. Koszty tych zabiegów ponoszą właściciele lasu a w przypadku rezerwatów – województwa.

Historia pożarami pisana

Mówiąc o kontrolowanym pożarze jako o zabiegu gospodarczym, należy wspomnieć jeszcze o jednej zasadniczej kwestii. Mianowicie o gruntownej znajomości historii lasu, w którym zabieg ten chcemy zastosować. Skandynawia, a Szwecja w szczególności, stanowi pod tym względem obszar wyjątkowy. Liczba profesjonalnych, naukowych publikacji dokumentująca historię pożarów, ale także innych zaburzeń w różnych rejonach Szwecji jest bardzo duża. Dodatkowo, dzięki powszechnie stosowanej dendrochronologii, jako podstawowego narzędzia takich rekonstrukcji, wiedza o zaburzeniach w szwedzkich lasach sięga od kilkuset do ponad tysiąca lat wstecz. Datowanie słojów przyrostów rocznych starych sosen, pniaków i posuszu umożliwia precyzyjne określenie, z dokładnością do roku a nawet sezonu, czasu wytworzenia takich anatomicznych elementów drewna jak blizny pożarowe, uwolnienia, inicjację drewna reakcyjnego. Elementy te świadczą o zaistnieniu zaburzenia w przeszłości, często bardzo zamierzchłej. Badania takie umożliwiają rekonstrukcję częstotliwości pojawiania się pożarów, ich intensywności oraz zasięgu przestrzennego. Pozwalają śledzić, jak zmieniał się reżim pożarów na przestrzeni wieków, powodowany zmianami klimatu i zmieniającymi się sposobami użytkowania lasu. Nacisk na uzyskiwanie takiej wiedzy jest powszechny i finansowany zarówno przez jednostki administracji regionalnej, jak i właścicieli, i zarządców lasów Podmioty odpowiedzialne za gospodarkę leśną i ochronę przyrody same „palą się”, ażeby poznać dokładnie historię swoich lasów i skwapliwie korzystają z takich badań naukowych.

Autor: Tomasz Zielonka

Źródło: Ekologia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *