Aktualności, Ekologia, Ochrona środowiska, Wydarzenia

Coraz więcej fok szarych na polskim wybrzeżu

foka szara
Młoda foka szara / Fot. WWF Poland (Paweł Bloch / SMIOUG)

Mamy kolejny foczy rekord na polskim wybrzeżu – informuje WWF Polska. W czasie monitoringu rejonu ujścia Wisły, na zlokalizowanych w tym miejscu piaszczystych wysepkach zaobserwowano aż 41 fok szarych jednocześnie.

Młoda foka szara / Fot. WWF Poland (Paweł Bloch / SMIOUG)

Foki pojawiają się w ujściu, bo mogą tam odpocząć. Jest to jedno z nielicznych miejsc na polskim wybrzeżu odizolowane od stałego lądu, gdzie zwierzęta wychodząc na piaszczyste łachy nie są niepokojone przez ludzi. Rekordowa obserwacja nie oznacza jednak gwałtownego wzrostu liczebności fok w tym rejonie. Jak pokazuje przykład ostatnich dziesięcioleci, odbudowa foczej populacji jest procesem długotrwałym i pojawienie się fok w Ujściu Wisły, dotyczy zaledwie jednego obszaru.

Foka szara na polskim wybrzeżu jest nadal rzadkim gościem – tłumaczy z Anna Dębicka z WWF Polska. – Na odbudowę ich stanu liczebnego w Bałtyku miały wpływ działania podjęte głównie przez państwa skandynawskie. I to właśnie w północnej części Bałtyku występuje zdecydowana większość fok szarych. Należy jednocześnie pamiętać, że jeszcze sto lat temu w Morzu Bałtyckim żyło około 100 tysięcy tych ssaków, w tym około tysiąc w rejonie Zatoki Gdańskiej. Potem ta liczba, przede wszystkim w wyniku min. masowego zabijania fok, gwałtownie spadła do zaledwie 4 tysięcy. Dziś eksperci mówią o 24 tysiącach fok szarych w Bałtyku.

Obecnie trwają prace nad przygotowaniem programu ochrony dla foki szarej. Przy wspólnym stole ekolodzy wraz z naukowcami, rybakami i władzami samorządowymi z polskiego wybrzeża, pracują nad propozycją działań ochronnych dla tego gatunku, które będą uwzględniać również potrzeby osób związanych zawodowo z rybołówstwem oraz innymi formami użytkowania morza.

Oprócz fok z Ujścia Wisły, od dwóch tygodni w Bałtyku możemy obserwować wędrówkę czterech nowych fok* wypuszczonych przez Stację Morską w Helu – dodaje Paweł Średziński z WWF Polska. – Dzięki nadajnikom zakupionym w ramach projektu prowadzonego przez WWF Polska możemy śledzić ich wędrówkę na specjalnej mapie dostępnej na stronie wwf.pl.

Działania prowadzone na rzecz ochrony fok szarych są możliwe dzięki realizacji projektu „Wsparcie restytucji i ochrony ssaków bałtyckich w Polsce” (w skrócie „Ssaki bałtyckie”) współfinansowanego przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego „Infrastruktura i środowisko”. Partnerami projektu są: Stacja Morska Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego i Fundacja Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego.

*Dlaczego czasem focze nadajniki nie wysyłają sygnału?

Zanim otrzymamy wiadomość, gdzie nasze foki się znajdują, sygnał musi przebyć bardzo długą drogę, by wreszcie trafić do naszego komputera. Ale jak to wszystko działa?

System, który umożliwia nam śledzenie naszych fok nazywa się ARGOS. Nasze foki zostały wyposażone w specjalne nadajniki, które wysyłają sygnał do satelitów krążących 850 km nad Ziemią. ARGOS posiada 5 takich satelitów, które nieustannie krążą i zbierają dane z całego świata.

Dane z satelity zbierane są przez ponad 40 anten naziemnych rozlokowanych na całym świecie. Takie anteny w naszej okolicy znajdują się np. w Oslo i w Atenach.

Następnie wszystkie dane zbierane są przez główne centrum zlokalizowane w Toulouse we Francji. Każdy użytkownik systemu ARGOS może ściągnąć takie dane ze strony internetowej.

Dlaczego tak się dzieje, że czasami nie mamy żadnych wieści od naszych fok przez kilka dni? Nadajniki umieszczone na fokach wysyłają sygnał do satelity za pomocą fal radiowych. Takie fale nie rozchodzą się w wodzie, dlatego sygnał wysyłany jest tylko wtedy, gdy nadajnik jest nad wodą. Zarówno foki szare jak i foki pospolite, gdy są na morzu, większość czasu spędzają pod wodą, gdzie żerują i odpoczywają. Na powierzchnię wypływają zwykle tylko aby zaczerpnąć powietrza. Jest to bardzo krótki okres czasu, zwykle za krótki dla satelitów aby odebrać sygnał z nadajnika. Satelity potrzebują około 10 minut, aby zlokalizować nadajnik, dlatego abyśmy mogli śledzić nasze foki, zwierzę musi bądź kilkakrotnie wynurzyć się w tym samym miejscu w ciągu 10 minut, albo spędzić tyle czasu na powierzchni wody. Dodatkowo sygnał z nadajnika powinien być równocześnie zlokalizowany przez kilka satelitów, aby określona pozycja była jak najdokładniejsza. Dlatego otrzymujemy najwyżej tylko kilka sygnałów dziennie, ale jest to i tak wystarczająca ilość informacji, abyśmy mogli śledzić wędrówki naszych fok.

A co się dzieje z takim nadajnikiem potem? Bateria w nadajnikach starcza zazwyczaj na kilka miesięcy, po tym okresie wyczerpuje się i nadajnik nie może być zlokalizowany przez satelity, a my tracimy wieści, co się dzieje z naszymi fokami. Nadajnik przyklejony jest do foczego futra za pomocą specjalnego kleju. Każda foka linieje, czyli gubi futro raz do roku i wtedy nadajnik odpada razem z futrem. Foki szare nie linieją w pierwszym roku życia gdyż zmieniają futro w czasie gdy ssały jeszcze mleko matki. Dlatego nawet jeżeli przyczepimy nasze nadajniki w czerwcu, na naszych fokach mogą pozostać aż do przyszłego roku. Od drugiego roku życia, foki bałtyckie linieją zazwyczaj w okresie od maja do lipca.

Źródło: WWF Polska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *