Aktualności, Ekologia, Promowane

Mit o Turnickim Parku Narodowym i orliku krzykliwym

Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, w której aktywnie działa dr Antoni Kostka zasłynęła heroiczną walką o gniazdo orlika krzykliwego. Bitwa rozegrała się dwupłaszczyznowo, w karpackich lasach i w mediach społecznościowych. Rozstrzygnięcie zapadło w sądzie, w którym finał znalazła również sprawa „ekologicznych” soków z pestycydami. Propagowanie mitu o Turnickim Parku Narodowym nie wymagało sądowego rozstrzygnięcia, ale dostępne dane obnażają infantylność całego założenia.

Akt 1: sfingowane gniazdo

Na ten temat media pisały niejednokrotnie. W lutym 2019 Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze ogłosiła światu wieść o odnalezieniu gniazda orlika krzykliwego w Puszczy Karpackiej. Gniazdo znajdowało się na jodle przeznaczonej do wycinki. Lasy Państwowe wstrzymały wycinkę do czasu dalszych ustaleń, ale medialnie wylało się kilka wiader nieczystości. FDP podważyła kompetencje leśnika z wieloletnim stażem i zadrwiła sobie z działalności Lasów Państwowych. Pojawiające się znienacka  gniazdo wzbudziło jednak podejrzenia leśników dotyczące udziału człowieka w jego budowie. Nadleśnictwo podjęło decyzję o uzyskaniu ekspertyzy przez niezależnego fachowca. Lustracja odbyła się 25 lutego 2019 roku. Ornitolog wyraził wątpliwość co do tego czy jest to gniazdo orlika krzykliwego. W uzasadnieniu wyroku sądowego Sygn. akt I C 924/19 z sierpnia 2021, przeczytać możemy:

W dniu 23 lipca 2019 roku przy udziale osoby reprezentującej Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze Piotra Chluby dokonano ponownych oględzin, z których wynikało, iż brak śladów bytowania w tym przedmiotowym gnieździe orlika krzykliwego ani innego gatunku ptaka, brak śladów w postaci odchodów, wypluwek, skorupek a samo umiejscowienie gniazda między dwoma jodłami w praktyce uniemożliwiało orlikowi dolot do gniazda. Decyzją z dnia 26 sierpnia 2019 roku RDOŚ odmówił ustalenia strefy ochronnej dla orlika krzykliwego.

I po co to wszystko?

Na jednym rożnie czasem można upiec dwie pieczenie. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze organizuje zbiórki na tworzenie stref ochronnych w Puszczy Karpackiej. Jedna strefa kosztuje według wyceny Fundacji 1000 zł, według RDOŚ Rzeszów 0 zł. Na co ten tysiąc pożytkuje FDP? Na ekspertów terenowych, znajdujących gniazda ptaków pod ochroną i na koszty własne. Kto może zgłosić znalezione gniazdo i wystąpić o strefę ochronną? Według RDOŚ Rzeszów – każdy. Czy trzeba być ekspertem? Absolutnie nie. Może to zrobić każdy. Na co idzie ten 1000 zł w FDP, skoro nie na ekspertów? Na koszty własne Fundacji. Reszta jest przecież za darmo.

Lasy Państwowe i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze nie mają ze sobą po drodze. Jak podważyć kompetencje leśników i zniesławić instytucję? Znaleźć gniazdo ptaka chronionego na drzewie przeznaczonym do wycinki. Robi się szum w mediach, o Fundacji mówi się głośno. Jest mit, epicka akcja i oklaski dla bohaterów. A że mistyfikacja? Czy ktoś będzie to sprawdzał?

Akt 2: pestycydowa ambrozja

„Ekologiczne” soki , z których dochód miał zasilać konto Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, pojawiły się m.in. w sklepie Ursa Maior w 2017 r., a dzisiaj już nie są dostępne. Soki, jak podaje Życie Stolicy, nie „przetrwały” badań laboratoryjnych dokonanych w Laboratorium Eurofins Polska Sp. z o.o. w Malborku. Okazało się bowiem, że próbka soku, dostarczona do laboratorium w stanie „bez zastrzeżeń”, wzbogacona jest o tajne składniki z grupy pestycydów.

Próbka soku, którą zatruło się dziecko, zawierała pestycydy w ilości przekraczającej znacznie  dopuszczalną normę, pozostałości BAC (suma) w stężeniu 0.16 mg/kg, przy maksymalnym dopuszczalny poziomie 0.1 mg/kg, pozostałości DDAC (suma) w stężeniu 0.22 mg/kg, podczas gdy maksymalny dopuszczalny poziom 0.1 mg/kg. W uzasadnieniu wyroku, przeczytać możemy następujące informacje:

Poza sporem jest, że Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze produkuje soki owocowe z informacją, że jest to produkt ze starych sadów, ekologicznych a powód Antoni Kostka w wywiadzie opublikowanym w dniu 15 października 2018 roku na portalu ,,wiadomości wp.pl” stwierdzał, że jabłka na soki pozyskiwane są ze starych drzew owocowych, które nigdy nie doświadczyły oprysków a w okolicy nigdy nie przyjeżdżała cysterna z chemią ogrodniczą(…). Soki spożywała rodzina pozwanego jak również wnuk, który po nich czuł się źle. Jedną butelkę tych soków pozwany wysłał do badań laboratoryjnych w firmie w Malborku. Okazało się, że badana próbka co wynika z raportu a dnia 4 grudnia 2019 roku wydanego przez laboratorium Eurofins Polska sp. z.o.o zawiera pozostałości BAC oraz DAC przekraczające poziom tych substancji ponad dwukrotnie.

Wyrok Sądu Okręgowego w Krośnie (Sygn. akt I C 924/19) z dnia 12 sierpnia 2021, dotyczył sprawy sfingowanego gniazda orlika krzykliwego oraz „ekologicznego” soku i zniesławienia osoby dr. Kostki przez leśniczego Lasów Państwowych, który widząc manipulacje oraz nieprawdziwe informacje podawane w mediach społecznościowych, zaczął je dementować. Dr Kostka pozwał leśniczego i sprawę… przegrał.

W omawianej sprawie i w ustalonych okolicznościach Sąd uznał, że pozwany Edward K. reagował na nieprawdziwe i niesprawdzone informacje przekazywane przez powoda na nagraniu filmowym a dotyczące strefy ochronnej gniazda orlika krzykliwego a nadto miał podstawy wynikające ze zleconej ekspertyzy twierdzić, że produkowane przez Fundację Dziedzictwa Przyrodniczego soki zawierają określone środki.

Akt 3: park, którego nie było

Dr Kostka wraz z FDP nawołują stale do powołania Turnickiego Parku Narodowego. Celem jego utworzenia ma być zabezpieczenie określonych terenów przed ingerencją człowieka. „Ekologiczni” bohaterowie występują w obronie starodrzewu, któremu zagraża wycinka. Problem jednak w tym, że jak tłumaczą leśnicy, tereny, na których planowane byłoby utworzenie parku, już są częściowo chronione. Wisienką na torcie jest jednak fakt, że obszary, o których mówią „ekolodzy”, były jeszcze w XX w. intensywnie użytkowane przez ludzi. Prowadzona była wycinka, a ilość znajdujących się tam drzew była znacznie niższa od obecnej. Z perspektywy czasu mamy zatem do czynienia z zalesianiem i rekultywowaniem terenów, a nie degradacją tutejszych lasów.

Argumentem rozstrzygającym niech będzie zestawienie fotografii zamieszczonych przez Życie Stolicy.

Cóż można dodać na zakończenie, poza przestrogą przed ekologiczymi fuszerkami, analogicznymi do tych z niniejszego artykułu? Może jeszcze wypowiedź dr. Kostki, zamieszczoną w rozważaniach na Facebooku:

No i teraz mamy naszą tą naszą wymarzoną ochronę ścisłą.(…) Nie ma prostej recepty. Trzeba edukować, ale lepiej jest manipulować. Trzeba po prostu jakoś nic-nie-robienie nazwać robieniem czegoś

– pisał z rozbrajającą szczerością dr Antoni Kostka.

A.W.

Mogłoby Ci się również spodobać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *