Gdy na początku tygodnia odebraliśmy sensacyjny telefon o skaczących „morświnach” w rejonie Helu przyjęliśmy tę informację z rutynową rezerwą, ale oczekując na dowód jej uwierzytelnienia np. w postaci powtórnego podobnego raportu, gdyż zwykle, jak podpowiadało to nasze doświadczenie obserwacja takiej grupy waleni bywa zwielokrotniona. Nasz informator niestety nie miał możliwości udokumentowania swojego spostrzeżenia chociażby fotografią

